Archiwa autora: autor

Lucy i 100% wykorzystania możliwości mózgu

Lucy

 

Boski! Świetny! Genialny! Jeden z tych filmów, które chcę obejrzeć jeszcze raz zaraz po tym jak zobaczę napisy końcowe… Oczywiście momentalnie stałam się też fanką Scarlett Johansson  ;-) Film oparty na teorii (fakcie?), że potrafimy wykorzystać jedynie 10% naszych możliwości umysłowych. Stanowi wariację na temat, co by było, gdyby udało się użyć ich 100%… Pomysł świetny, zrealizowany tak, że nie wpadłabym na to, dlatego dla mnie olśniewający. Morgan Freeman, którego uwielbiam od zawsze dodatkowo przyciąga uwagę już w samym zwiastunie. Na pewno obejrzę ponownie jak tylko będzie okazja…

USG bioderek i kuracja odchudzająca dla niemowlaka

IMG_20140515_110327

Udało się! Za drugim podejściem dotarliśmy na drugie, kontrolne USG bioderek i enigmatyczny ortopeda zapewnił nas w dwóch słowach, że „Wszystko dobrze”. Dosłownie, na NFZ chyba nie pozwalają mu nic więcej powiedzieć, bo za pierwszym razem było dokładnie to samo. Nie pomogły moje pytania pomocnicze, pan doktor potrafił powiedzieć tylko „Wszystko dobrze”…

Udało mi się zważyć również dzisiaj nasze Cudo i okazało się, że przez ostatni tydzień nie tylko nie przybrał nic na wadze, ale ubyło mu 100g. Dawid w najbliższą niedzielę kończy 5 miesięcy i waży 9,3kg… to dużo… w siatkach centylowych, gdzieś około 97 centyla oscyluje. Odżywia się monotematycznie – tylko mleczkiem mamusi. Kiedy się urodził, położna zachwycała się, że przybiera 50g na dobę. Teraz już nikt się nie zachwyca, wręcz przeciwnie, wciąż słyszę o dopajaniu wodą/herbatkami, o oszukiwaniu, zmniejszaniu ilości posiłków itp… mam nadzieję, że obejdzie się bez takich rewolucji. Od tygodnia więcej się ruszamy – basen, ćwiczenia od pani rehabilitant, więc chyba są tego pierwsze efekty… oby tak dalej…

Gwiazd naszych wina, podróż na wschód i balonik

gwiazd-naszych-wina-b-iext20705335

Dziś wreszcie udało mi się skończyć czytać „Gwiazd naszych wina” John’a Greena. Książka na czasie z dwóch powodów, bo podobno została niedawno zekranizowana i tak bardziej osobiście, bo rak jakoś ostatnio trafia na ślep niepokojąco coraz bliższe mi osoby… Książka wciąga, nastraja lekko depresyjnie, ale pomaga się zdystansować do pewnych postaw, schematów zachowań wobec ludzi chorych, bardzo chorych i umierających…

Łatwiej byłoby mi ją czytać, gdyby miesiąc temu nie okazało się, że moja mama też boryka się z tym problemem… stąd też nasz wyjazd na wschód i kolejna podróż Dawida, tym razem 450km od domu, do rodzinnych stron mojej mamy. Po świeże wiejskie powietrze, wsparcie rodziny, zapomnienie na chwilę o tym, że dwa tygodnie czekania na wynik histopatologiczny potrafią się tak ciągnąć i dłużyć… podróż minęła po japońsku – jako tako… w jedną stronę drzemka 3,5h była jak zbawienie, w drugą już nie było tak pięknie, ale balonik z McDonalda okazał się miłością życia mojego syna i zapewnił nam 200km spokojnej jazdy ;-) Polecam!

Warsztaty z etapów rozwoju niemowalaka z rehabilitantką metodą NDT-Bobath

20140828_090959

Jako, że jestem z natury ciekawa, kiedy dowiedziałam się, że nasza położna ogranizuje warsztaty, na których jeszcze nie byliśmy umówiłam się w ciemno… I miałam nosa… Chciałam zorientować się, czy wszystko z Małym ok, czy nie popełniamy dalej jakichś błędów. Miesiąc temu byliśmy u neurologa, który zanegował metodę noszenia Dawida na brzuszku, która polecił nam z kolei inny rehabilitant  :-? Przez miesiąc mieliśmy nie układać go na brzuchu, żeby przestał się prężyć i zmienić metody noszenia.

Warszaty zaczęły się standardowo, trochę teorii, omawialiśmy kolejno miesiące od urodzenia się dziecka. Jak doszliśmy do „naszego” miesiąca, zrobiło mi się ciepło, bo mój brzdąc siedział u mnie na kolanach podparty, tak jak pani neurolog poleciła, a pani rehabilitant mi tu mówi, że dzieci w 4-5 miesiącu wykonują takie ruchy, jakby chciały siadać i niektórzy mylą je z gotowością dziecka do siadu… a podobno jeszcze na to za wcześnie… jak zmieniłam pozycję dziecka, za chwilę okazało się, że na ramieniu też źle go trzymam… :-0 szybciutko w przerwie umówiłam się do owej pani rehabilitant na konsultacje. Okazało się, że Dawid ma wzmożone napięcię mięśni grzbietu i skraca prawą stronę :-/ dostaliśmy 10 ćwiczeń, które mamy wykonywać 2 razy dziennie po 50 min minimum… będzie co robić… nie wszystkie mojemu Małemu przypadły do gustu, mam nadzieję, że następne dni będą lepsze, bo nie wyobrażam sobie, żebyśmy mieli go rehabilitować przez łzy…

„Dawca pamięci” w Multibabykino

dawca_pamieci

W środę zdarzyło nam się pierwszy raz być na seansie z naszym bardzo nieletnim synem (4,5 miesiąca ;). Multikino wyszło na przeciw matkom, które nie wiedzą, gdzie już iść na spacer i rodzicom, którzy chcą wyjść do kina, a nie mają z kim zostawić swojego maleństwa. Raz w tygodniu w kilku kinach w Polsce odbywa się seans, na którym dźwięk jest lekko przyciszony (niestety reklamy są puszczane na normalnym poziomie głośności), światła boczne zapalone, porozstawiane są różnego typu leżaczki, maty edukacyjne, zabawki, kojce, a także przewijak z nawilżającymi chusteczkami i pieluszki w kilku rozmiarach… Wszystko po to, by i maluch i rodzice czuli się komfortowo… I powiem, że było świetnie. Dawid większość filmu przespał, nosiłam go trochę w Tuli, jak zasnął usiadłam wygodnie w fotelu i obudził sie na napisy końcowe ;)

Film świetny! Trochę w charakterystycznym ostatnio stylu typu „Igrzyska śmierci” czy „Niezgodna”… Świat, w którym ludzie postanowili wyzbyć się emocji, uczuć, czarno-biały, by natura człowieka przestała brać nad nim górę, by uniknąć wojen, zabijania, ale co za tym idzie, również dobrych, tych najważniejszych uczuć… Piękne zdjęcia! W rolach głównych moja ukochana Meryl Steep i Jeff Bridges…

Streszczenie na filmweb: 
http://www.filmweb.pl/film/Dawca+pami%C4%99ci-2014-188890

Zwiastun: 
http://www.filmweb.pl/video/zwiastun/nr+4+%28polski%29-33968

No to zaczynamy…

Blog chodził mi po głowie już od jakiegoś czasu… ale ciągle było coś ważniejszego… prawie 5 miesięcy temu wreszcie zostałam mamą i mój świat lekko zwariował… to ma być miejsce, gdzie będę mogła uporządkować myśli. Znajdzie się parę recenzji książek (nie tylko poradników dziecięcych :-), tematów okołodzieciowych i okołodomowych, bo na tych dwóch płaszczyznach toczy sie obecnie moje życie (o księgowości pisać nie będę ;-)… o ile uda mi się przebrnąć, przez tryb tworzenia bloga, bo jakoś na razie mi to nie idzie…